<?xml version='1.0' encoding='utf-8'?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" href="/sheet.xsl"?><rss version="2.0"><channel><title>deerbard's nest</title><item><title>home</title><link>https://rawtext.club/~deerbard/index.html</link><ns0:encoded xmlns:ns0="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;div class="main" morss_own_score="2.7326732673267324" morss_score="43.23267326732673"&gt;

&lt;pre&gt;────╔╗────────────╔╗────────────╔╗─╔╗────────────────────╔╗───
────║║────────────║║────────────║║─╚╝───────────────────╔╝╚╗──
──╔═╝║╔══╗╔══╗╔══╗║╚═╗╔══╗╔══╗╔═╝║───╔══╗────╔══╗╔══╗╔══╗╣╠╝──
──║╔╗║║╔╗║║╔╗║║╔╗║║╔╗║╚═╗║║╔╗║║╔╗║───║╔╗╝────╗╔╗║║╔╗║║╔╗╝║║───
──║║║║║╠╝║║╠╝║║║╚╝║║║║╔╔╗║║║╚╝║║║║───╠═╗║────║║║║║╠╝║╠═╗║║║───
──║╚╝║║╚═╣║╚═╣║║──║╚╝║║╚╝║║║──║╚╝║───║╚╝║────║║║║║╚═╣║╚╝║║║───
──╚══╝╚══╝╚══╝╚╝──╚══╝╚══╝╚╝──╚══╝───╚══╝────╚╝╚╝╚══╝╚══╝╚╝───
──────────────────────────────────────────────────────────────
────────────── Perseverance is where gods dwell ──────────────
	&lt;/pre&gt;

&lt;p&gt;
	(ENG/PL)
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/about.html"&gt;
		  about / o mnie
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/contact.html"&gt;
		  contact / kontakt
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/art/2021-07-22-PL-ENG-Art-manifesto.html"&gt;
		  my little art manifesto / mój mały manifest artystyczny
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 logs/ wpisy
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	aggregated / zebrane
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/deerlog.html"&gt;
		  deerlog
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://morss.it/:items=%7C%7C*[class=link-p]%7C%7Ca/https://rawtext.club/~deerbard/deerlog.html"&gt;
		  RSS feed
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 including / w tym:
&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;
	art for sale, ongoing projects, ideas / co sprzedaję, aktualne projekty, pomysły
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/art/index.html"&gt;
		  ART log
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	other / inne
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/glog/index.html"&gt;
		  general log / dziennik ogólny
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/relog/index.html"&gt;
		  re:log / odpowiedzi
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/poetry/index.html"&gt;
		  poetry / poezja
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 interesting places in internet
&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/favorite-gemini.html"&gt;
		  interesting places in smolweb / interesujące miejsca w małej sieci
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/favorite-www.html"&gt;
		  interesting places in www world / interesujące miejsca w świecie www
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	d°°b
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	____________________
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Unless otherwise noted, the content of this site is licensed under CC BY-SA 4.0.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	© deerbard
&lt;/p&gt;
&lt;/div&gt;</ns0:encoded></item><item><title>2026-07-27 (general) [PL/ENG] Znaczenie koincydencji / The significance of coincidence</title><link>https://rawtext.club/~deerbard/glog/2026-07-27-znaczenie-koincydencji.html</link><ns0:encoded xmlns:ns0="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;div class="main" morss_own_score="5.758551307847082" morss_score="91.25855130784709"&gt;
&lt;h1&gt;
	 Znaczenie koincydencji / The significance of coincidence
&lt;/h1&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 PL
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Będzie o śmierci, ale bez drastycznych opisów.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Wczoraj przed snem:
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		Czytam o wierze Norwida w znaczenie zdarzeń pozornie nie związanych, które jednak łączy sens. Czytam o tym, jak np jego znajomy, który popełnił samobójstwo, jeszcze na dzień czy kilka dni przed śmiercią popełnił przy nim pomyłkę kładąc źle akcent w obcym, włoskim wyrazie i zamiast wezwać kelnera, krzyknął nienaumyślnie, że tonie (utopił się potem).
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Tego samego dnia, wcześniej, 
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		ktoś przy mnie opowiada o kimś, kto się powiesił.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Jeszcze wcześniej. 
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		Znajomy pisze, że może nie móc się spotkać. Bliska mu osoba zmarła.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	W nocy z wczoraj na dziś śni mi się, 
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		że ja popełniam samobójstwo. Nie tracę jednak świadomości i długo jeszcze toczy się akcja snu, nim w końcu budzę się zmęczony i zaniepokojony.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Za godzinę
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		jadę na pogrzeb. 
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Mam nadzieję, że to będzie na razie koniec. Ale nie o tym. 
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Czasem zdarzenia pozornie spowinowacone nie są złączone żadnym głębszym sensem. Czasem zaś zdarzenia, których sensu nie widzimy, są zapowiedzią innych. Ludzie, którzy przeczuwają śmierć, czasem dają nam znaki, których nie rozpoznajemy. Ludzie, którzy planują własną śmierć, często mówią nam o tym niemal wprost. Ciężko jest jednak przyjąć taką informację, więc łatwo jej nie zauważyć. Starajcie się być uważni, to wszystko. Nie dopowiadać sobie, czego nie ma, ani nie zamykać oczu na to, co jest. Być uważni.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 EN
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	It will be about death, but without drastic descriptions.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Yesterday before bed:
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	    	I’m reading about Norwid’s belief in the significance of seemingly unrelated events that are nevertheless connected by a common meaning. I read, for example, about his friend who committed suicide. Just a day or a few days before his death, he made a mistake in front of him by misplacing the stress (emphasis?) in a foreign, Italian word, and instead of calling the waiter, he unintentionally shouted that he was drowning (he later drowned).
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Earlier that same day,
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	    	someone next to me was talking about someone who had hanged himself.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Even earlier. 
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		A friend writes that he might not be able to meet up. Someone close to him has passed away.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Last night, I dreamed
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	    	that I was committing suicide. I didn’t lose consciousness, though, and the dream continued for a long time before I finally woke up tired and anxious.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	In an hour,
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	    	I’m going to a funeral.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	I hope that’s the end of it for now. But that’s not the point.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Sometimes events that seem related aren’t connected by any deeper meaning. Other times, events whose meaning we don’t see are foreshadowing others. People who sense their own death sometimes give us signs that we don’t recognize. People who are planning their own deaths often tell us about it almost directly. It’s hard to accept such information, though, so it’s easy to overlook it. Just try to be mindful, that’s all. Don’t read into things that aren’t there, and don’t close your eyes to what is. Be attentive.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	_____
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/glog/index.html"&gt;
		  general log / dziennik ogólny
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/deerlog.html"&gt;
		  deerlog
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/contact.html"&gt;
		  contact / kontakt
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;/div&gt;</ns0:encoded></item><item><title>2026-07-26 (general) [PL/ENG] Rok później - appendix / A year later - appendix</title><link>https://rawtext.club/~deerbard/glog/2026-07-26-year-later-appendix.html</link><ns0:encoded xmlns:ns0="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;div class="main" morss_own_score="5.75051975051975" morss_score="61.75051975051975"&gt;
&lt;h1&gt;
	 Rok później - appendix / A year later - appendix
&lt;/h1&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 PL
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
		Starsza pani patrzy na mnie z mieszaniną zakłopotania i ironicznego politowania. To drugie jest raczej maską przyjętą, by przykryć to pierwsze, tak oceniam to w ułamku sekundy. Nie wiem jak zareagować, by umniejszyć jej cierpieniu. Uśmiecham się więc lekko spokojnie kiwając głową i nie mówię nic w odpowiedzi. 
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		Kobieta idzie o kulach, z trudem pokonując kolejne metry. Gdy otworzyłem przed nią drzwi, szybko, za szybko, jakby źle oceniając jej możliwości, powiedziała:
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		- Ja nie poruszam się tak szybko, widzi pan. Jeszcze muszę przełożyć klucze do drugiej ręki, jeszcze się podeprzeć... - I to wtedy właśnie popatrzyła na mnie tym wzrokiem, który wprowadził mnie w zakłopotanie.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		- Ja wiem, proszę pani, wiem jak to jest. Jeszcze rok temu chodziłem tak samo. Wejście po schodach zajęło mi chyba piętnaście minut, nie dwadzieścia sekund, jak teraz. Ja już tam byłem i wiem jak to będzie, gdy będę starym człowiekiem. To jest, o ile w ogóle będzie mi dane dożyć. - Taka odpowiedź przemyka mi przez głowę szybciej, niż mgnienie powiek i nigdy nie wychodzi z moich ust. Tego powiedzieć nie mogę.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		Więc uśmiecham się lekko, ale nie za szeroko. Tak zwyczajnie, życzliwie, cierpliwie ale bez wyrazu troski, która mogłaby być wzięta za politowanie. I ruszam dalej w swoją stronę zostawiając ją z tyłu. Nie dlatego, że uciekam. Dlatego, że nic lepszego nie mogę zrobić. Chyba. Na tę intuicję postawiłem.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 EN
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
		The elderly woman looks at me with a mixture of embarrassment and ironic pity. The latter is more of a mask she’s put on to hide the former—that’s how I assess it in a split second. I don’t know how to react to ease her suffering. So I smile slightly, nodding calmly, and say nothing in response.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		The woman walks with crutches, struggling to cover each meter. When I opened the door for her—quickly, too quickly, as if I’d misjudged her abilities—she said:
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		- I don’t move that fast, you see. I still have to switch the keys to my other hand, and I still need to steady myself… - And that’s when she looked at me with that look that threw me off balance.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		- I know, ma’am, I know what it’s like. Just a year ago, I walked the same way. It took me about fifteen minutes to climb the stairs, not twenty seconds like it does now. I’ve been there, and I know what it’ll be like when I’m an old man. That is, if I’m even granted the chance to live that long.” - That response flashes through my mind faster than the blink of an eye, and it never leaves my lips. I can’t say that.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
		So I smile slightly, but not too broadly. Just a simple, friendly, patient smile—but without any hint of concern that might be mistaken for pity. And I keep walking in my direction, leaving her behind. Not because I’m running away. But because there’s nothing better I can do. I think. I’ve decided to go with that intuition.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	_____
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/glog/index.html"&gt;
		  general log / dziennik ogólny
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/deerlog.html"&gt;
		  deerlog
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/contact.html"&gt;
		  contact / kontakt
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;/div&gt;</ns0:encoded></item><item><title>2026-07-17 (general) [PL/ENG] Rok później / A year later</title><link>https://rawtext.club/~deerbard/glog/2026-07-17-year-later.html</link><ns0:encoded xmlns:ns0="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;div class="main" morss_own_score="5.836734693877551" morss_score="74.83673469387756"&gt;
&lt;h1&gt;
	 Rok później / A year later
&lt;/h1&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 PL
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Stoję nad blatem kuchennym. Kroję warzywa japońskim nożem. Uśmiecham się w myślach do siebie.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Gdy rok temu dochodziłem do siebie po przebytej chorobie, która przykuła mnie do łóżka i doprowadziła do szpitala, to jest gdy już w ogóle mogłem oglądać coś na ekranie, oglądałem wszystko, co mnie zainteresowało, całymi godzinami. Obejrzałem też wtedy program o japońskich nożach i postanowiłem odmienić nasze domowe gotowanie, zainwestować w końcu w dobry nóż. Pojechałem go kupić, gdy tylko miałem siłę na wyprawę na miasto. Krojenie od tamtej pory, to przyjemność. Teraz, gdy minął rok, jego widok budzi dodatkowe skojarzenia z tamtym czasem. W połączeniu z zapachem upalnego powietrza, krzykami jerzyków, smakiem borówek czy ogórka, które jadłem i wtedy. Przenoszą mnie one w czasie.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Rok temu. To był czas bardzo intensywnych wrażeń. Ostatni raz tak mocno żyłem, tak bardzo chłonąłem każdą chwilę w dzieciństwie, wczesnym dzieciństwie. Wszystko smakowało tak bardzo ale i (w odróżnieniu od dzieciństwa) tak bardzo potrafiłem... Nie, musiałem! Musiałem być wdzięczny. Łzy napływały mi do oczu co chwila ze wzruszenia. Chwytałem każdą chwilę życia. Teraz znów pamiętam, teraz znów trochę to mogę poczuć.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Ktoś mi wtedy napisał (być może to czytasz), że ciekaw jest, jak to zmieni moje życie. Chciałbym powiedzieć, że zapamiętałem, że mnie to przeżycie zmieniło, ale to nie jest tak drastyczna zmiana. To kolejna z cegiełek, kolejne małe popchnięcie w plecy. Idź i nie grzesz więcej. Idź i bądź człowieku lepszy. Życie tak bardzo przecieka przez palce, jeśli nie pamięta się o tym w każdej jednej chwili, jeśli w każdej jednej chwili nie jest się wzruszonym jego pięknem.  Gdy codzienność bierze nas w obroty, zanurzamy się w to życie i wracamy w swoje skorupy, swoje małe klatki mechanizmów obronnych i umożliwiających nam przetrwanie systemów odruchów. Autopiloty, klapki na oczach. Krótkie chwile refleksji, to za mało.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Podobno idzie zmiana pogody, upały znów odejdą. Czy i to tak żywe wspomnienie przeminie już całkowicie? Jeśli nawet, pozostanie myśl, która może prowadzić dalej, nawet jeśli nie będę już czuł tego, co ją zrodziło.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 EN
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	I’m standing at the kitchen counter. I’m chopping vegetables with a Japanese knife. I’m smiling to myself.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	A year ago, as I was recovering from an illness that had confined me to bed and landed me in the hospital, that is, since when I was even able to look at a screen, I watched everything that caught my interest for hours and hours. I also watched a program about Japanese knives back then and decided to change up our home cooking, to finally invest in a good knife. I went to buy it as soon as I had the strength to make the trip into city. Since then, chopping and cutting has been a pleasure. Now, a year later, the sight of it brings back additional memories of that time. Combined with the smell of the sweltering air, the cries of swifts, and the taste of blueberries or cucumbers that I ate back then, these memories transport me back in time.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	A year ago. It was a time of very intense experiences. The last time I lived so intensely, so fully savoring every moment, was in my childhood, early childhood. Everything tasted so good, but also (unlike in childhood) I was so capable of... No, I had to! I had to be grateful. Tears welled up in my eyes every moment from the emotion. I seized every moment of life. Now I remember it again, now I can feel it a little bit again.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Someone wrote to me back then (perhaps you’re reading this) that it’d be interesting to see how this will change my life. I’d like to say that I remember, that this experience changed me, but it’s not such a drastic change. It’s another building block, another little nudge in the back. Go and sin no more. Go and be a better person. Life slips through your fingers so easily if you don’t remember this in every single moment, if you aren’t moved by its beauty in every single moment.  When everyday life sweeps us up, we immerse ourselves in it and retreat into our shells, our little cages of defense mechanisms and the reflex systems that enable our survival. Autopilots, blinders. Brief moments of reflection—they’re not enough.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Apparently, the weather is about to change, and the heat will subside again. Will even this vivid memory fade away completely? Even if it does, the thought will remain—a thought that can guide me forward, even if I no longer feel what gave rise to it.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	_____
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/glog/index.html"&gt;
		  general log / dziennik ogólny
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/deerlog.html"&gt;
		  deerlog
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/contact.html"&gt;
		  contact / kontakt
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;/div&gt;</ns0:encoded></item><item><title>2026-07-13 (general) [PL/ENG] Potrzeba co najmniej dwóch tygodni / Needs at least two weeks</title><link>https://rawtext.club/~deerbard/glog/2026-07-13-two-weeks.html</link><ns0:encoded xmlns:ns0="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;div class="main" morss_own_score="5.930515344528083" morss_score="119.43051534452809"&gt;
&lt;h1&gt;
	 Potrzeba co najmniej dwóch tygodni / Needs at least two weeks
&lt;/h1&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 PL
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 Fraktalny cykl praca odpoczynek
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Cykl pracy i odpoczynku jest wzorem fraktalnym i wymaga zachowania równowagi w różnych przestrzeniach czasowych. Zaczynając od krótkich okresów czasowych i idąc w kierunku dłuższych: Podczas pracy robimy krótkie przerwy, odrywamy się od pracy, czy to fizycznej, dając odpocząć ciału by sprostało dalszej pracy, czy umysłowej (choć wtedy mniej widoczna jest ta potrzeba i łatwiej jest popaść w myślenie, że nie jest ona prawdziwa). W ciągu dnia pracujemy (niekoniecznie mówię o pracy zarobkowej, po prostu o naszej pracy którą wkładamy w różne sfery życia) ileś godzin, ale w dobrze zrównoważonym dniu pozostawiamy trochę czasu na odpoczynek i wystarczającą ilość czasu na sen. Rozumiemy, że zaburzanie tego schematu prowadzi prędzej czy później do przemęczenia, wypalenia, problemów ze zdrowiem, problemów duchowych, problemów z myśleniem, skupieniem, gorszych relacji z innymi itd. Te same jednak prawidła dotyczą wg mnie i dłuższych okresów, a nowoczesne społeczeństwa mają tendencję do bagatelizowania tej potrzeby i zaburzania proporcji. W tygodniu potrzebny jest dzień-dwa służące odpoczynkowi, oderwaniu się od spraw dotyczących pracy, regeneracji, odnowy duchowej, refleksji. Tradycyjna niedziela, jeśli się da, jeśli się potrzebuje, przynajmniej trochę odpoczynku już w sobotę, jeśli nie niedziela, to znalezienie innego dnia w tygodniu. I tak samo w cyklu rocznym, dobrze jest znaleźć kilkudniowy odpoczynek raz na kwartał (Pomagają w tym święta, dni ustawowo wolne), a raz na rok przedłużyć odpoczynek do prawdziwych wakacji.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 Dlaczego na mnie najlepiej działają dwa-trzy tygodnie
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	W tym roku mi się ta sztuka akurat nie uda, ale zawsze staram się, aby doroczny dłuższy odpoczynek trwał chociaż dwa tygodnie. Zauważam bowiem kolosalną różnicę w tym jak oddziałuje na mnie oderwanie się od codzienności na dzień, kilka dni do tygodnia i właśnie okolice dwóch tygodni i więcej. Dopiero powyżej tygodnia mój umysł w końcu potrafi się przestawić na inne tory myślenia, oderwać od spraw codziennych, które zajmują go przez okrągły rok, spowolnić, pozbyć tego codziennego rozedrgania spowodowanego przeładowaniem informacją i równoległymi zadaniami. W drugim tygodniu, zrelaksowany umysł zaczyna znów sam poszukiwać, zaczyna być bezwysiłkowo kreatywny. Wróciwszy do ludzkiego wymiaru i tempa, bez ciągłego rozproszenia po prostu skupiam się na jednej rzeczy. Na co dzień, w świecie nakręconym do działania zawsze więcej i szybciej, niż to jest dla mnie naturalne, mam duże problemy ze skupieniem i wymaga to ode mnie ciągłej uważności i siły woli.
&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;
	 Bilans plusów i minusów
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Plusy właściwie już wymieniłem. Odpoczynek, odprężenie, tak ważne po wysiłku i dla przyszłego wysiłku. Swoisty reset — nierzadko właśnie w takim okresie udaje się coś spokojnie przemyśleć, zmienić przyzwyczajenia. Jest to czas chwilowego, kontrolowanego „chaosu”. Działa tak jak sen, którego doświadczamy w cyklu dobowym. Pewnie nie każde wakacje, nie każdy styl wypoczynku działa tak samo. U mnie zazwyczaj jest to przewaga natężonego kontaktu z przyrodą, która pozwala spowolnić i odnaleźć równowagę i spokój.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Chciałem jednak napomknąć i o minusach, które mogą się wydawać nieoczywiste w pierwszym momencie. Właściwie „minusy” nie jest może trafnym określeniem. Chodzi o nieuniknione konsekwencje, naturalne aspekty towarzyszące wypoczynkowi. Tak, jak ciało słabnie, gdy nie pracuje, tak słabną i mentalne „muskuły”. Napięta na co dzień uwaga i wola, w czasie wakacyjnym potrafią osłabnąć. Jeśli jesteśmy tego świadomi i chcemy temu przeciwdziałać, oczywiście jest to tak samo możliwe, jak i aktywny wypoczynek, który utrzyma formę fizyczną.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Nie zmienimy jednak tego, że okres relaksu wiąże się z przyjemnością. Przyzwyczajamy się do zwiększonych dawek „darmowej” dopaminy. Po powrocie do codzienności bywa ciężko. Dobrze jest przygotować się na to, po prostu być świadomym, by nie dać się złapać w emocjonalną pułapkę nagłej obniżki samopoczucia i nie popaść w kompulsywną suplementację, jak zajadanie słodyczami, czy co tam jest akurat waszym mechanizmem w takich sytuacjach (O ile w ogóle taki problem miewacie. Ja się z tym mierzę, więc o tym piszę.)
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Podsumowując widzę to tak: Plusy są tak duże i tak oczywiste, że rezygnacja z nich wydaje się nie być mądrym działaniem. Minusy zaś są do zniwelowania, jeśli nie całkowitego, to niemal całkowitego, jeśli podejdziemy do wypoczynku w sposób świadomy. Coroczny dłuższy wypoczynek jest dla mnie oczywistą częścią zbalansowanego roku, fraktalnym odpowiednikiem codziennego odpoczynku, którego konieczność wydaje się, że większość z nas uznaje. 
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Dodam, że spotkałem się jak najbardziej z innym podejściem i rozumiem, że nie każdy odczuwa tę kwestię tak samo. Myślę, że ważne jest aby sprawdzić różne ustawienia, zanim podejmiemy decyzję, jakie działa na nas najlepiej. Niektórzy stawiają na większą ilość krótkich wypoczynków w ciągu roku i to być może służy im lepiej. Wg mnie coś tracą, ale wiem, że i ja tracę możliwość częstszej regeneracji. Czasami skutkuje to większym przemęczeniem, którego nie jestem w stanie zniwelować krótkim, nawet całoweekendowym wypoczynkiem (który przecież nie zawsze też jest możliwy, bo zawsze coś czeka na zrobienie...).
&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;
	 EN
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 The Fractal Work-Rest Cycle
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	The work-rest cycle is a fractal pattern and requires maintaining balance across different time frames. Starting with short time periods and moving toward longer ones: While working, we take short breaks, stepping away from our work—whether physical, allowing the body to rest so it can handle further work, or mental (though in that case, the need is less obvious, and it’s easier to fall into the trap of thinking it isn’t real). Throughout the day, we work (I’m not necessarily talking about paid work, but simply the effort we put into various areas of life) for a certain number of hours, but in a well-balanced day, we set aside some time for rest and enough time for sleep. We understand that disrupting this pattern sooner or later leads to exhaustion, burnout, health problems, spiritual problems, difficulties with thinking and concentration, and poorer relationships with others, etc. However, in my view, the same principles apply to longer periods as well, and modern societies tend to downplay this need and upset the balance. During the week, we need a day or two for rest, to disconnect from work-related matters, for regeneration, spiritual renewal, and reflection. The traditional Sunday, if possible, or if needed, starting Saturday. If not Sunday, then finding another day of the week. And similarly in the annual cycle, it’s good to take a few days off once a quarter (holidays and days off help with this). And once a year, extend a break into a real vacation.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 Why two to three weeks work best for me
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	I won’t be able to pull that off this year, but I always try to make sure my annual extended break lasts at least two weeks . I’ve noticed a huge difference in how taking a break from everyday life affects me—whether it’s for a day, a few days, up to a week, or around two weeks or more. It’s only after a week or more that my mind is finally able to shift to a different way of thinking, detach from the everyday matters that occupy it all year round, slow down, and shed that daily restlessness caused by information overload and juggling multiple tasks. In the second week, my relaxed mind begins to explore on its own again and becomes effortlessly creative. Having returned to a human dimension and pace, free from constant distraction, I simply focus on one task. In everyday life, in a world driven to do more and faster than comes naturally to me, I have great difficulty concentrating, and it requires constant mindfulness and willpower on my part.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 Weighing the Pros and Cons
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	I’ve actually already listed the pros. Rest and relaxation, so important after physical exertion and in preparation for future exertion. A sort of reset — often during a period like this, you manage to calmly reflect on things and change your habits. It’s a time of temporary, controlled “chaos.” It works much like the sleep we experience in our daily cycle. Of course, not every type of vacation works the same way. For me, it usually involves spending a lot of time in nature, which allows me to slow down and find balance and peace.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	However, I also wanted to mention the downsides, which may not seem obvious at first glance. Actually, “downsides” might not be the right term. I’m referring to the inevitable consequences—the natural aspects that come with relaxation. Just as the body weakens when it isn’t working, so do our mental “muscles.” The focus and willpower that are strained on a daily basis can weaken during vacation. If we’re aware of this and want to counteract it, of course it’s just as possible as an active vacation that keeps us physically fit.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	However, we can’t change the fact that vacation time is associated with pleasure. We get used to increased doses of “free” dopamine. It can be hard to adjust once we return to our daily routines. It’s good to prepare for this—simply be aware so you don’t get caught in the emotional trap of a sudden drop in mood and don’t resort to compulsive “self-medication”, like bingeing on sweets, or whatever your coping mechanism happens to be in such situations (if you even have this problem at all. I struggle with this, which is why I’m writing about it.)
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	To sum it up, here’s how I see it: The pros are so significant and so obvious that giving them up doesn’t seem like a wise move. The cons, on the other hand, can be mitigated—if not completely, then almost completely—if we approach our time off in a mindful way. For me, an annual extended vacation is an obvious part of a balanced year—the fractal equivalent of daily rest, the necessity of which most of us seem to recognize. 
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	I’d like to add that I’ve certainly encountered a different approach, and I understand that not everyone feels the same way about this issue. I think it’s important to try out different settings before deciding which one works best for us. Some people prefer to take more short breaks throughout the year, and that might work better for them. In my opinion, they’re missing out on something, but I know that I, too, am missing out on the opportunity to recharge more often. Sometimes this leads to greater fatigue, which I’m unable to alleviate with a short break—even a free weekend (which, after all, isn’t always possible, cause there’s always things waiting to be done...).
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	_____
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/glog/index.html"&gt;
		  general log / dziennik ogólny
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/deerlog.html"&gt;
		  deerlog
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/contact.html"&gt;
		  contact / kontakt
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;/div&gt;</ns0:encoded></item></channel></rss>