<?xml version='1.0' encoding='utf-8'?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" href="/sheet.xsl"?><rss version="2.0"><channel><title>deerbard's nest</title><item><title>home</title><link>https://rawtext.club/~deerbard/index.html</link><ns0:encoded xmlns:ns0="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;div class="main" morss_own_score="2.7326732673267324" morss_score="43.23267326732673"&gt;

&lt;pre&gt;────╔╗────────────╔╗────────────╔╗─╔╗────────────────────╔╗───
────║║────────────║║────────────║║─╚╝───────────────────╔╝╚╗──
──╔═╝║╔══╗╔══╗╔══╗║╚═╗╔══╗╔══╗╔═╝║───╔══╗────╔══╗╔══╗╔══╗╣╠╝──
──║╔╗║║╔╗║║╔╗║║╔╗║║╔╗║╚═╗║║╔╗║║╔╗║───║╔╗╝────╗╔╗║║╔╗║║╔╗╝║║───
──║║║║║╠╝║║╠╝║║║╚╝║║║║╔╔╗║║║╚╝║║║║───╠═╗║────║║║║║╠╝║╠═╗║║║───
──║╚╝║║╚═╣║╚═╣║║──║╚╝║║╚╝║║║──║╚╝║───║╚╝║────║║║║║╚═╣║╚╝║║║───
──╚══╝╚══╝╚══╝╚╝──╚══╝╚══╝╚╝──╚══╝───╚══╝────╚╝╚╝╚══╝╚══╝╚╝───
──────────────────────────────────────────────────────────────
────────────── Perseverance is where gods dwell ──────────────
	&lt;/pre&gt;

&lt;p&gt;
	(ENG/PL)
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/about.html"&gt;
		  about / o mnie
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/contact.html"&gt;
		  contact / kontakt
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/art/2021-07-22-PL-ENG-Art-manifesto.html"&gt;
		  my little art manifesto / mój mały manifest artystyczny
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 logs/ wpisy
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	aggregated / zebrane
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/deerlog.html"&gt;
		  deerlog
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://morss.it/:items=%7C%7C*[class=link-p]%7C%7Ca/https://rawtext.club/~deerbard/deerlog.html"&gt;
		  RSS feed
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 including / w tym:
&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;
	art for sale, ongoing projects, ideas / co sprzedaję, aktualne projekty, pomysły
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/art/index.html"&gt;
		  ART log
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	other / inne
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/glog/index.html"&gt;
		  general log / dziennik ogólny
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/relog/index.html"&gt;
		  re:log / odpowiedzi
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/poetry/index.html"&gt;
		  poetry / poezja
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 interesting places in internet
&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/favorite-gemini.html"&gt;
		  interesting places in smolweb / interesujące miejsca w małej sieci
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/favorite-www.html"&gt;
		  interesting places in www world / interesujące miejsca w świecie www
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	d°°b
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	____________________
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Unless otherwise noted, the content of this site is licensed under CC BY-SA 4.0.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	© deerbard
&lt;/p&gt;
&lt;/div&gt;</ns0:encoded></item><item><title>2026-07-17 (general) [PL/ENG] Rok później / A year later</title><link>https://rawtext.club/~deerbard/glog/2026-07-17-year-later.html</link><ns0:encoded xmlns:ns0="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;div class="main" morss_own_score="5.836734693877551" morss_score="74.83673469387756"&gt;
&lt;h1&gt;
	 Rok później / A year later
&lt;/h1&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 PL
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Stoję nad blatem kuchennym. Kroję warzywa japońskim nożem. Uśmiecham się w myślach do siebie.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Gdy rok temu dochodziłem do siebie po przebytej chorobie, która przykuła mnie do łóżka i doprowadziła do szpitala, to jest gdy już w ogóle mogłem oglądać coś na ekranie, oglądałem wszystko, co mnie zainteresowało, całymi godzinami. Obejrzałem też wtedy program o japońskich nożach i postanowiłem odmienić nasze domowe gotowanie, zainwestować w końcu w dobry nóż. Pojechałem go kupić, gdy tylko miałem siłę na wyprawę na miasto. Krojenie od tamtej pory, to przyjemność. Teraz, gdy minął rok, jego widok budzi dodatkowe skojarzenia z tamtym czasem. W połączeniu z zapachem upalnego powietrza, krzykami jerzyków, smakiem borówek czy ogórka, które jadłem i wtedy. Przenoszą mnie one w czasie.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Rok temu. To był czas bardzo intensywnych wrażeń. Ostatni raz tak mocno żyłem, tak bardzo chłonąłem każdą chwilę w dzieciństwie, wczesnym dzieciństwie. Wszystko smakowało tak bardzo ale i (w odróżnieniu od dzieciństwa) tak bardzo potrafiłem... Nie, musiałem! Musiałem być wdzięczny. Łzy napływały mi do oczu co chwila ze wzruszenia. Chwytałem każdą chwilę życia. Teraz znów pamiętam, teraz znów trochę to mogę poczuć.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Ktoś mi wtedy napisał (być może to czytasz), że ciekaw jest, jak to zmieni moje życie. Chciałbym powiedzieć, że zapamiętałem, że mnie to przeżycie zmieniło, ale to nie jest tak drastyczna zmiana. To kolejna z cegiełek, kolejne małe popchnięcie w plecy. Idź i nie grzesz więcej. Idź i bądź człowieku lepszy. Życie tak bardzo przecieka przez palce, jeśli nie pamięta się o tym w każdej jednej chwili, jeśli w każdej jednej chwili nie jest się wzruszonym jego pięknem.  Gdy codzienność bierze nas w obroty, zanurzamy się w to życie i wracamy w swoje skorupy, swoje małe klatki mechanizmów obronnych i umożliwiających nam przetrwanie systemów odruchów. Autopiloty, klapki na oczach. Krótkie chwile refleksji, to za mało.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Podobno idzie zmiana pogody, upały znów odejdą. Czy i to tak żywe wspomnienie przeminie już całkowicie? Jeśli nawet, pozostanie myśl, która może prowadzić dalej, nawet jeśli nie będę już czuł tego, co ją zrodziło.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 EN
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	I’m standing at the kitchen counter. I’m chopping vegetables with a Japanese knife. I’m smiling to myself.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	A year ago, as I was recovering from an illness that had confined me to bed and landed me in the hospital, that is, since when I was even able to look at a screen, I watched everything that caught my interest for hours and hours. I also watched a program about Japanese knives back then and decided to change up our home cooking, to finally invest in a good knife. I went to buy it as soon as I had the strength to make the trip into city. Since then, chopping and cutting has been a pleasure. Now, a year later, the sight of it brings back additional memories of that time. Combined with the smell of the sweltering air, the cries of swifts, and the taste of blueberries or cucumbers that I ate back then, these memories transport me back in time.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	A year ago. It was a time of very intense experiences. The last time I lived so intensely, so fully savoring every moment, was in my childhood, early childhood. Everything tasted so good, but also (unlike in childhood) I was so capable of... No, I had to! I had to be grateful. Tears welled up in my eyes every moment from the emotion. I seized every moment of life. Now I remember it again, now I can feel it a little bit again.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Someone wrote to me back then (perhaps you’re reading this) that it’d be interesting to see how this will change my life. I’d like to say that I remember, that this experience changed me, but it’s not such a drastic change. It’s another building block, another little nudge in the back. Go and sin no more. Go and be a better person. Life slips through your fingers so easily if you don’t remember this in every single moment, if you aren’t moved by its beauty in every single moment.  When everyday life sweeps us up, we immerse ourselves in it and retreat into our shells, our little cages of defense mechanisms and the reflex systems that enable our survival. Autopilots, blinders. Brief moments of reflection—they’re not enough.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Apparently, the weather is about to change, and the heat will subside again. Will even this vivid memory fade away completely? Even if it does, the thought will remain—a thought that can guide me forward, even if I no longer feel what gave rise to it.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	_____
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/glog/index.html"&gt;
		  general log / dziennik ogólny
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/deerlog.html"&gt;
		  deerlog
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/contact.html"&gt;
		  contact / kontakt
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;/div&gt;</ns0:encoded></item><item><title>2026-07-13 (general) [PL/ENG] Potrzeba co najmniej dwóch tygodni / Needs at least two weeks</title><link>https://rawtext.club/~deerbard/glog/2026-07-13-two-weeks.html</link><ns0:encoded xmlns:ns0="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;div class="main" morss_own_score="5.930515344528083" morss_score="119.43051534452809"&gt;
&lt;h1&gt;
	 Potrzeba co najmniej dwóch tygodni / Needs at least two weeks
&lt;/h1&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 PL
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 Fraktalny cykl praca odpoczynek
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Cykl pracy i odpoczynku jest wzorem fraktalnym i wymaga zachowania równowagi w różnych przestrzeniach czasowych. Zaczynając od krótkich okresów czasowych i idąc w kierunku dłuższych: Podczas pracy robimy krótkie przerwy, odrywamy się od pracy, czy to fizycznej, dając odpocząć ciału by sprostało dalszej pracy, czy umysłowej (choć wtedy mniej widoczna jest ta potrzeba i łatwiej jest popaść w myślenie, że nie jest ona prawdziwa). W ciągu dnia pracujemy (niekoniecznie mówię o pracy zarobkowej, po prostu o naszej pracy którą wkładamy w różne sfery życia) ileś godzin, ale w dobrze zrównoważonym dniu pozostawiamy trochę czasu na odpoczynek i wystarczającą ilość czasu na sen. Rozumiemy, że zaburzanie tego schematu prowadzi prędzej czy później do przemęczenia, wypalenia, problemów ze zdrowiem, problemów duchowych, problemów z myśleniem, skupieniem, gorszych relacji z innymi itd. Te same jednak prawidła dotyczą wg mnie i dłuższych okresów, a nowoczesne społeczeństwa mają tendencję do bagatelizowania tej potrzeby i zaburzania proporcji. W tygodniu potrzebny jest dzień-dwa służące odpoczynkowi, oderwaniu się od spraw dotyczących pracy, regeneracji, odnowy duchowej, refleksji. Tradycyjna niedziela, jeśli się da, jeśli się potrzebuje, przynajmniej trochę odpoczynku już w sobotę, jeśli nie niedziela, to znalezienie innego dnia w tygodniu. I tak samo w cyklu rocznym, dobrze jest znaleźć kilkudniowy odpoczynek raz na kwartał (Pomagają w tym święta, dni ustawowo wolne), a raz na rok przedłużyć odpoczynek do prawdziwych wakacji.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 Dlaczego na mnie najlepiej działają dwa-trzy tygodnie
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	W tym roku mi się ta sztuka akurat nie uda, ale zawsze staram się, aby doroczny dłuższy odpoczynek trwał chociaż dwa tygodnie. Zauważam bowiem kolosalną różnicę w tym jak oddziałuje na mnie oderwanie się od codzienności na dzień, kilka dni do tygodnia i właśnie okolice dwóch tygodni i więcej. Dopiero powyżej tygodnia mój umysł w końcu potrafi się przestawić na inne tory myślenia, oderwać od spraw codziennych, które zajmują go przez okrągły rok, spowolnić, pozbyć tego codziennego rozedrgania spowodowanego przeładowaniem informacją i równoległymi zadaniami. W drugim tygodniu, zrelaksowany umysł zaczyna znów sam poszukiwać, zaczyna być bezwysiłkowo kreatywny. Wróciwszy do ludzkiego wymiaru i tempa, bez ciągłego rozproszenia po prostu skupiam się na jednej rzeczy. Na co dzień, w świecie nakręconym do działania zawsze więcej i szybciej, niż to jest dla mnie naturalne, mam duże problemy ze skupieniem i wymaga to ode mnie ciągłej uważności i siły woli.
&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;
	 Bilans plusów i minusów
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Plusy właściwie już wymieniłem. Odpoczynek, odprężenie, tak ważne po wysiłku i dla przyszłego wysiłku. Swoisty reset — nierzadko właśnie w takim okresie udaje się coś spokojnie przemyśleć, zmienić przyzwyczajenia. Jest to czas chwilowego, kontrolowanego „chaosu”. Działa tak jak sen, którego doświadczamy w cyklu dobowym. Pewnie nie każde wakacje, nie każdy styl wypoczynku działa tak samo. U mnie zazwyczaj jest to przewaga natężonego kontaktu z przyrodą, która pozwala spowolnić i odnaleźć równowagę i spokój.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Chciałem jednak napomknąć i o minusach, które mogą się wydawać nieoczywiste w pierwszym momencie. Właściwie „minusy” nie jest może trafnym określeniem. Chodzi o nieuniknione konsekwencje, naturalne aspekty towarzyszące wypoczynkowi. Tak, jak ciało słabnie, gdy nie pracuje, tak słabną i mentalne „muskuły”. Napięta na co dzień uwaga i wola, w czasie wakacyjnym potrafią osłabnąć. Jeśli jesteśmy tego świadomi i chcemy temu przeciwdziałać, oczywiście jest to tak samo możliwe, jak i aktywny wypoczynek, który utrzyma formę fizyczną.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Nie zmienimy jednak tego, że okres relaksu wiąże się z przyjemnością. Przyzwyczajamy się do zwiększonych dawek „darmowej” dopaminy. Po powrocie do codzienności bywa ciężko. Dobrze jest przygotować się na to, po prostu być świadomym, by nie dać się złapać w emocjonalną pułapkę nagłej obniżki samopoczucia i nie popaść w kompulsywną suplementację, jak zajadanie słodyczami, czy co tam jest akurat waszym mechanizmem w takich sytuacjach (O ile w ogóle taki problem miewacie. Ja się z tym mierzę, więc o tym piszę.)
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Podsumowując widzę to tak: Plusy są tak duże i tak oczywiste, że rezygnacja z nich wydaje się nie być mądrym działaniem. Minusy zaś są do zniwelowania, jeśli nie całkowitego, to niemal całkowitego, jeśli podejdziemy do wypoczynku w sposób świadomy. Coroczny dłuższy wypoczynek jest dla mnie oczywistą częścią zbalansowanego roku, fraktalnym odpowiednikiem codziennego odpoczynku, którego konieczność wydaje się, że większość z nas uznaje. 
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Dodam, że spotkałem się jak najbardziej z innym podejściem i rozumiem, że nie każdy odczuwa tę kwestię tak samo. Myślę, że ważne jest aby sprawdzić różne ustawienia, zanim podejmiemy decyzję, jakie działa na nas najlepiej. Niektórzy stawiają na większą ilość krótkich wypoczynków w ciągu roku i to być może służy im lepiej. Wg mnie coś tracą, ale wiem, że i ja tracę możliwość częstszej regeneracji. Czasami skutkuje to większym przemęczeniem, którego nie jestem w stanie zniwelować krótkim, nawet całoweekendowym wypoczynkiem (który przecież nie zawsze też jest możliwy, bo zawsze coś czeka na zrobienie...).
&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;
	 EN
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 The Fractal Work-Rest Cycle
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	The work-rest cycle is a fractal pattern and requires maintaining balance across different time frames. Starting with short time periods and moving toward longer ones: While working, we take short breaks, stepping away from our work—whether physical, allowing the body to rest so it can handle further work, or mental (though in that case, the need is less obvious, and it’s easier to fall into the trap of thinking it isn’t real). Throughout the day, we work (I’m not necessarily talking about paid work, but simply the effort we put into various areas of life) for a certain number of hours, but in a well-balanced day, we set aside some time for rest and enough time for sleep. We understand that disrupting this pattern sooner or later leads to exhaustion, burnout, health problems, spiritual problems, difficulties with thinking and concentration, and poorer relationships with others, etc. However, in my view, the same principles apply to longer periods as well, and modern societies tend to downplay this need and upset the balance. During the week, we need a day or two for rest, to disconnect from work-related matters, for regeneration, spiritual renewal, and reflection. The traditional Sunday, if possible, or if needed, starting Saturday. If not Sunday, then finding another day of the week. And similarly in the annual cycle, it’s good to take a few days off once a quarter (holidays and days off help with this). And once a year, extend a break into a real vacation.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 Why two to three weeks work best for me
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	I won’t be able to pull that off this year, but I always try to make sure my annual extended break lasts at least two weeks . I’ve noticed a huge difference in how taking a break from everyday life affects me—whether it’s for a day, a few days, up to a week, or around two weeks or more. It’s only after a week or more that my mind is finally able to shift to a different way of thinking, detach from the everyday matters that occupy it all year round, slow down, and shed that daily restlessness caused by information overload and juggling multiple tasks. In the second week, my relaxed mind begins to explore on its own again and becomes effortlessly creative. Having returned to a human dimension and pace, free from constant distraction, I simply focus on one task. In everyday life, in a world driven to do more and faster than comes naturally to me, I have great difficulty concentrating, and it requires constant mindfulness and willpower on my part.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 Weighing the Pros and Cons
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	I’ve actually already listed the pros. Rest and relaxation, so important after physical exertion and in preparation for future exertion. A sort of reset — often during a period like this, you manage to calmly reflect on things and change your habits. It’s a time of temporary, controlled “chaos.” It works much like the sleep we experience in our daily cycle. Of course, not every type of vacation works the same way. For me, it usually involves spending a lot of time in nature, which allows me to slow down and find balance and peace.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	However, I also wanted to mention the downsides, which may not seem obvious at first glance. Actually, “downsides” might not be the right term. I’m referring to the inevitable consequences—the natural aspects that come with relaxation. Just as the body weakens when it isn’t working, so do our mental “muscles.” The focus and willpower that are strained on a daily basis can weaken during vacation. If we’re aware of this and want to counteract it, of course it’s just as possible as an active vacation that keeps us physically fit.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	However, we can’t change the fact that vacation time is associated with pleasure. We get used to increased doses of “free” dopamine. It can be hard to adjust once we return to our daily routines. It’s good to prepare for this—simply be aware so you don’t get caught in the emotional trap of a sudden drop in mood and don’t resort to compulsive “self-medication”, like bingeing on sweets, or whatever your coping mechanism happens to be in such situations (if you even have this problem at all. I struggle with this, which is why I’m writing about it.)
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	To sum it up, here’s how I see it: The pros are so significant and so obvious that giving them up doesn’t seem like a wise move. The cons, on the other hand, can be mitigated—if not completely, then almost completely—if we approach our time off in a mindful way. For me, an annual extended vacation is an obvious part of a balanced year—the fractal equivalent of daily rest, the necessity of which most of us seem to recognize. 
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	I’d like to add that I’ve certainly encountered a different approach, and I understand that not everyone feels the same way about this issue. I think it’s important to try out different settings before deciding which one works best for us. Some people prefer to take more short breaks throughout the year, and that might work better for them. In my opinion, they’re missing out on something, but I know that I, too, am missing out on the opportunity to recharge more often. Sometimes this leads to greater fatigue, which I’m unable to alleviate with a short break—even a free weekend (which, after all, isn’t always possible, cause there’s always things waiting to be done...).
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	_____
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/glog/index.html"&gt;
		  general log / dziennik ogólny
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/deerlog.html"&gt;
		  deerlog
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/contact.html"&gt;
		  contact / kontakt
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;/div&gt;</ns0:encoded></item><item><title>2026-06-24 (general) [PL/ENG] Młodzieńcza miłość / Young love</title><link>https://rawtext.club/~deerbard/glog/2026-06-24-young-love.html</link><ns0:encoded xmlns:ns0="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;div class="main" morss_own_score="5.841688654353562" morss_score="85.84168865435356"&gt;
&lt;h1&gt;
	 Młodzieńcza miłość / Young love
&lt;/h1&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 PL
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	"Gdy jesteśmy młodzi, często traktujemy miłość tak poważnie, że nie  jesteśmy w stanie poważnie o niej mówić" - Richard Rohlin, 2022
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Zdanie wyjęte z dłuższej wypowiedzi, ale nie tracące swego znaczenia, gdy wyjęte osobno. Zdanie, które sprowokowało mnie do chwili refleksji.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Cóż mam poza własnymi przeczuciami, własnymi wspomnieniami. To, co ja pamiętam, to że nie tyle traktowałem miłość bardziej poważnie, co kompletnie jej nie rozumiałem. Mógłbym nawet śmiało powiedzieć, że traktowałem miłość znacznie mniej poważnie, bo w tym swoim niezrozumieniu miałem jako odnośnik wokół siebie jedynie rozbuchaną kulturę burzenia, wyśmiewania, podkopywania wszelkich prawd ostatecznych, obiektywnych, uniwersalnych... Jakkolwiek je nazwiemy. Miłość brzmiała banalnie, śmiesznie, była spalona... Oczywiście w środku tak na prawdę czułem, że to nie prawda, albo raczej czułem po prostu na sobie jej przemożną potęgę. Ale to nie było traktowanie jej poważnie. To był lęk przed nieznanym, nienazwanym, przed tym, czego nikt mi nie potrafił, ani nie próbował wyjaśnić.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Nie zrozumcie mnie źle. Doznawałem miłości, nie chodzi bynajmniej o to, że byłem jej pozbawiony! Chodzi o zmapowanie nieznanego terytorium, o opowiedzenie słowami. Miłość w kulturze mojej młodości stała się banalna, nijaka, infantylna, stała się tabu. Właśnie na skutek wyparcia jej ze świadomości poprzez ośmieszenie. Była, ale bardziej w gestach, niedopowiedziana, bo w słowach skurczyła się do jakiejś skarłowaciałej formy.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Młodość w ogóle ma to do siebie, że rozumie się mniej, niż najpewniej zrozumie się jeszcze. To naturalne. Zwyczajnie nie miało się jeszcze czasu zrozumień, a jeszcze cały ten galimatias, który spada nagle na człowieka wraz z dojrzewającym ciałem i nowymi obowiązkami. Nic więc dziwnego, że najpotężniejsza siła rządząca naszym światem przyprawia nam niejakich problemów w jej zrozumieniu. 
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Zresztą, może to właśnie było sensem cytowanego zdania, od którego wyszedłem? Traktujemy bardziej poważnie w tym sensie, że dużo mocniej, emocjonalniej na nią reagujemy? Może nie o powagę w sensie głębszego zrozumienia może chodziło. Cóż... miło mi się na głos myślało. Ten wpis dołącza do grona mniej przemyślanych, zwykłych strumieni myślowych. Dzięki, jeśli czytasz.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 EN
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	“When we are young, we often take love so seriously that we are unable to talk about it seriously” — Richard Rohlin, 2022
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	A sentence taken from a longer statement, but one that doesn’t lose its meaning when taken on its own. A sentence that prompted me to pause and reflect.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	What do I have besides my own intuitions, my own memories? What I remember is that it wasn’t so much that I took love more seriously, but rather that I didn’t understand it at all. I could even go so far as to say that I took love much less seriously, because in my misunderstanding, the only reference point I had around me was the rampant culture of demolition, ridicule, and the undermining of all ultimate, objective, universal truths. Whatever we choose to call them. Love sounded trite, ridiculous, it was offside... Of course, deep down I actually felt that this wasn’t true or rather, I simply felt its overwhelming power upon myself. But that wasn’t taking it seriously. It was a fear of the unknown, the unnameable, of what no one could or even tried to explain to me.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Don’t get me wrong. I experienced love; it’s not at all that I was deprived of it! It’s about mapping out unknown territory, about putting it into words. Love in the culture of my youth had become banal, bland, infantile and taboo. Precisely as a result of its being pushed out of consciousness through ridicule. It was there, but more in gestures, left unsaid, because in words it had shrunk into some stunted form.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Youth, in general, is characterized by the fact that one understands less than one will likely come to understand later. That’s natural. One simply hasn’t had time to understand yet, and then there’s all that confusion that suddenly descends upon a person along with a maturing body and new responsibilities. So it’s no wonder that the most powerful force governing our world causes us some trouble when it comes to understanding it. 
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Come to think of it, maybe that was the point of the quote I started with? Do we take it more seriously in the sense that we react to it much more strongly, more emotionally? Maybe it wasn’t about seriousness in the sense of deeper understanding after all. Well… it was nice to think out loud. This post joins the ranks of my less-thought-out, casual streams of consciousness. Thanks for reading.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	_____
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/glog/index.html"&gt;
		  general log / dziennik ogólny
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/deerlog.html"&gt;
		  deerlog
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/contact.html"&gt;
		  contact / kontakt
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;/div&gt;</ns0:encoded></item><item><title>2026-06-14 (general) [PL/ENG] Uświadomienie symulacji / Simulation realization</title><link>https://rawtext.club/~deerbard/glog/2026-06-14-simulation-realization.html</link><ns0:encoded xmlns:ns0="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;div class="main" morss_own_score="5.908814589665654" morss_score="218.40881458966567"&gt;
&lt;h1&gt;
	 Uświadomienie symulacji / Simulation realization
&lt;/h1&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 PL
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	„It's all just inadvertent imitation, and I don't mean mine  
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	It's all across this nation  
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	If it's just inadvertent simulation, a pattern in all mankind  
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	What's got the whole world fakin' it? ”
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	– Stone Gossard, Pearl Jam „Mankind”
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	(tłum.:
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	„To tylko nieświadome naśladownictwo, i nie mam tu na myśli siebie  
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Tak jest w całym kraju  
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Jeśli to tylko nienaumyślne naśladowanie, wzorzec obecny w całej ludzkości  
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Co sprawia, że cały świat udaje?”)
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	„Toplica najgorzej znosił ową nijaką obojętność tak charakterystyczną dla ówczesnego stanu umysłów obywateli Chlipawki” 
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	– Maciej Wojtyszko, Saga rodu Klaptunów
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 Co sprawia, że cały świat udaje?
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Myślę, że tak jest. Myślę, że coś dziwnego stało się z nami. Coś, co wymyka się nam, co umknęło uwadze naszych przodków, których uwagę przykuły dramatyczne wydarzenia świata fizycznego, przez co nie zdążyli uchwycić tej przemiany duchowej. Z jakiegoś powodu nasz świat stał się w tak dużej mierze udawany, że pozornie niemożliwością stało się bycie sobą, bycie w pełni zintegrowaną, zrealizowaną osobą, rozumiejącą siebie, otaczający świat i swoje w nim miejsce. Pozornie w tym sensie, że choć wciąż jest na wyciągnięcie ręki, nasze umysły i dusze omamione nowymi wzorcami nie dostrzegają już tej drogi. 
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Przeczuwając bardziej, niż rozumiejąc, że coś takiego się wydarzyło, rozpaczliwie chwytamy się ochłapów możliwych wytłumaczeń, ułamkowych racjonalizacji. Oskarżamy ten czy inny proces zmian, taki czy inny nurt myślowy czy ideologię, szukamy jednostkowych całościowych wyjaśnień, choć wymyka nam się i przerasta nas skala zjawiska.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Dlatego też piszę niejasno. Opisuję przeczucia. Opisywanie takich przeczuć jest jak opisywanie snu. Możesz opowiedzieć taki sen na wiele sposobów, który będzie najprawdziwszy? Zresztą już opowiadając, jesteś pewien, że nie pamiętasz wszystkiego dokładnie i coś ci umyka.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Matrix. Symulacja, w którą sami się wpędzamy. Samosprawdzające się kłamstwo.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Tracimy słowa, znaczenia, tracimy rozumienie, sens, wolę i wiarę. 
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Symulujemy, że wciąż je mamy. Czepiamy się tych symulacji. Szukamy wsparcia w poczuciu przynależności do grup, które udają, że kultywują.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 Obojętność
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Symulacja jednak nie trwa wiecznie, wypala się szybko, gdyż brakuje jej paliwa - rzeczywistego, stałego, mocnego paliwa. Wykoślawia się, zbacza z toru, wynaturza. Udawany zapał gaśnie, gdy przestajemy rozumieć jego przyczynę. Bełkotliwy język naćkany skomplikowanymi terminami użytymi niezgodnie z ich znaczeniem ucicha w poczuciu bezsensu. Wspomnienie zrozumienia i woli dążenia do czegoś dobrego, większego, to wszystko zaczyna przypominać majaki, gdy nie potrafimy już nawet wysłowić, o co nam chodziło. Gdy brakuje słów. Które mają znaczenie. Brakuje znaczeń... Brak... Czego? Co to było, jeśli nie umiem tego nazwać? Pozostaje obojętność. W niezrozumieniu i zagubieniu pozostaje obojętność. Albo małe, przyziemne przyjemności. Albo wielka, niezrozumiała, czarna nicość.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Niekończąca się opowieść. Nie czytałem. Ale film znam i zna chyba każdy. I kojarzy tę nicość zjadającą świat fantazji. To jest to uczucie względem naszego tracenia bycia w pełni sobą na skutek tracenia miejsca w świecie na skutek świata, który sami(?) zakłamaliśmy w inny świat, na skutek czego stajemy się obojętni i bezrozumni. 
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 Co dalej
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Nie cofanie się w czasie poprzez naśladownictwo, nie powierzchowne symulowanie przeszłych zachowań.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Nie poddanie się, nie dalsza obojętność i dostosowanie do powszechnej symulacji.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Najpierw cofnięcie się do źródeł (pisemnych?) i zrozumienie, ile się da.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Następnie określenie, co popycha nas w symulacje, a co przypomina nam o rzeczach prawdziwych, przypomina znaczenie i sens (jakie czynności, jakie i z kim obcowanie, jakie miejsca?).
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	A potem konsekwentne trzymanie się tej drogi.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Celowo piszę na poziomie abstrakcyjnym, bez przykładów. Wydaje mi się, że więcej z tego pożytku. Oczywiście zachęcam do rozmowy. Jeśli ze mną, to mailowo chyba najlepiej.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h2&gt;
	 EN
&lt;/h2&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	„It's all just inadvertent imitation, and I don't mean mine  
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	It's all across this nation  
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	If it's just inadvertent simulation, a pattern in all mankind  
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	What's got the whole world fakin' it? ”
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	– Stone Gossard, Pearl Jam „Mankind”
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	“Toplica found it hardest to bear that bland indifference so characteristic of the state of mind of Chlipawka’s citizens at the time” 
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	– Maciej Wojtyszko, The Saga of the Klaptun Family
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 What makes the whole world fakin it?
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	I think that’s how it is. I think something strange has happened to us. Something that eludes us, something that escaped the notice of our ancestors, whose attention was captured by the dramatic events of the physical world, causing them to miss this spiritual transformation. For some reason, our world has become so largely a fake that it has seemingly become impossible to be oneself, to be a fully integrated, fulfilled person who understands themselves, the surrounding world, and their place within it. Seemingly in the sense that, though it is still within reach, our minds and souls, deluded by new patterns, no longer perceive this path. 
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Sensing more than understanding that something like this has happened, we desperately cling to scraps of possible explanations, fragmentary rationalizations. We blame this or that process of change, this or that school of thought or ideology. We seek singular, comprehensive explanations, though the scale of the phenomenon eludes us and overwhelms us.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	That is why I write vaguely. I describe inklings. Describing such inklings is like describing a dream. You can tell such a dream in many ways—which one will be the truest? Besides, even as you recount it, you are certain that you do not remember everything exactly and that something is slipping away from you.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	The Matrix. A simulation we drive ourselves into. A self-fulfilling lie.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	We are losing words, meanings. We are losing understanding, purpose, will, and faith. 
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	We pretend we still have them. We cling to these pretences. We seek support in a sense of belonging to groups that pretend to nurture them.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 Indifference
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	But the simulation doesn’t last forever. It burns out quickly because it lacks fuel—real, steady, strong fuel. It becomes distorted, veers off course, and degenerates. The feigned enthusiasm fades when we stop understanding its cause. The garbled language, filled with complicated terms used contrary to their meaning, falls silent in a sense of meaninglessness. The memory of understanding and the will to strive for something good, something greater—it all begins to resemble delusions when we can no longer even articulate what we meant. When words are missing. Words that have meaning. Meaning is missing... Missing... What? What was it, if I can’t name it? Indifference remains. In incomprehension and confusion, indifference remains. Or small, mundane pleasures. Or a vast, incomprehensible, black void.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	The Neverending Story. I haven’t read it. But I know the movie, and I think everyone does. And remembers that void that’s devouring the fantasia world. It’s that feeling of losing our sense of being fully ourselves as a result of losing our place in the world—due to a world we ourselves(?) have distorted into something else—which causes us to become indifferent and senseless.  
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;h3&gt;
	 What’s next
&lt;/h3&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	Not going back in time through imitation, not superficially simulating past behaviors.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Not giving in, not continuing indifference and conforming to the widespread simulation.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	First, going back to the sources (written ones?) and understanding as much as possible.
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Then, determining what pushes us toward simulations, and what reminds us of real things, reminds us of meaning and purpose (what activities, what kind of interactions and with whom, what places?).
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	And then consistently sticking to that path.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	I’m deliberately keeping this abstract, without giving any examples. I think it’s more useful that way. Of course, I encourage you to reach out.  If to me, email is probably the best way.
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;p&gt;
	_____
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/glog/index.html"&gt;
		  general log / dziennik ogólny
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/deerlog.html"&gt;
		  deerlog
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;a href="https://rawtext.club/~deerbard/contact.html"&gt;
		  contact / kontakt
	&lt;/a&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;br&gt;
&lt;/div&gt;</ns0:encoded></item></channel></rss>